reklama
kategoria: Miasto
13 kwiecień 2011

Wspólnie śpiewali na rynku

zdjęcie: Wspólnie śpiewali na rynku / Fot. www.cieszyn.pl
Fot. www.cieszyn.pl
W dniu 11 kwietnia na cieszyńskim rynku zabrzmiały utwory, które mieliśmy przyjemność zobaczyć w programie „Bitwa na Głosy”. Cieszyński zespół wraz z uczniami szkół podstawowych i gimnazjów wspólnie zaśpiewali piosenkę „Czerwone korale” Haliny Mlynkovej.
REKLAMA
Podczas wizyty w Cieszynie piosenkarki Haliny Mlynkovej wraz ze swoim zespołem z programu muzycznego TVP2 Bitwa na Głosy”, udało się nam przeprowadzić z artystką wywiad, który prezentujemy poniżej. Drużyna z Cieszyna Pani Haliny odnosi w programie jak dotąd same sukcesy!

BZ: Czy spodziewała się Pani, że Pani drużyna z Cieszyna odniesie tak duże sukcesy w programie „Bitwie na Głosy”?

Halina Mlynkova: Nie spodziewaliśmy się tego od samego początku, ponieważ jak można zauważyć, ja przez ostatnie siedem lat nie pokazałam nowej płyty. Bardzo odeszłam w cień i ten program jakby jest również takim „starterem” do mojej nowej płyty. Nie ukrywam, że absolutnie nie miałam takich podejrzeń, że będziemy co tydzień na pierwszym miejscu jeśli chodzi o ilość głosów oraz że tak pięknie i płynnie nam to pójdzie z tygodnia na tydzień. Z drugiej strony krzywdziłabym też chór, gdybym powiedziała, że odpadniemy na samym początku. Jak zobaczyłam jak wspaniale się do tego przygotowują i jak świetnymi są wokalistami, to wiedziałam, że jest dobrze. Natomiast teraz wszystko jest w rękach widzów, ponieważ nie ma komisji, która nam przyznaje punkty.

BZ: Co sprawa, że właśnie drużyna z Cieszyna okazała się tak wyjątkowa, że od samego początku wygrywa odcinki i zdobywa największą ilość głosów? Co ich różni od innych grup?

HM: Nie ukrywam, że nie znam dobrze innych grup. Mogę mówić tylko o mojej drużynie. Jest to bardzo zgrany zespół, pomagają sobie wzajemnie, więc nie tylko są świetnymi wokalistami, ale są również dla siebie przyjaciółmi. Nie ma między nimi zazdrości, wspierają się zarówno w tych dobrych, jak i w tych trudniejszych momentach. Każdy człowiek ma czasami jakąś chandrę, a oni wzajemnie wyczuwają swoje emocje. Myślę, że to bardzo dużo, bo bardzo ważna jest nie tylko ta strona fizyczna - dobre struny głosowe, ale również ta psychiczna, czyli dobrego nastawienia i fajnej atmosfery między ludźmi.

BZ: Czym kierowała się Pani na castingu przy wyborze członków do swojej drużyny, czego Pani w nich szukała?

HM: Ze względu na to, że był to mój pierwszy chór w życiu, który wybierałam, nie miałam doświadczenia w tym, jak ma to wyglądać. Wybierałam oczywiście świetne głosy i muzykalność. Czasami głos nie idzie w parze z muzykalnością, dlatego bardzo dużo osób, które świetnie śpiewało, nie miało takiego wyczucia „feelingowego”, rytmu itd. A to jest bardzo ważne, ponieważ śpiewamy bardzo różny repertuar. Poza tym, jak to ładnie Produkcja określiła, każdy z nas dobiera sobie ludzi do swojego charakteru i jest to podświadome. Mówili nam: „patrz zespół Uli jest podobny do Uli, Twój zespół jest podobny do Ciebie”. Nie wiem, czy to tak rzeczywiście funkcjonuje, ale tak jesteśmy postrzegani.

BZ: Jak by Pani określiła atmosferę panującą podczas prób i przygotowań do występów w „BnG”?

HM: Wszyscy są bardzo rozśpiewani, więc śpiewają w różnych momentach i ciągle żartują, ale gdy przychodzi do pracy to rzeczywiście się skupiają. Większość potrafi stanąć przy fortepianie, patrzeć w nuty i ciężko pracować, żeby nie zawieść kolegów - całą szesnastką muszą wspólnie pracować.

BZ: Czym kieruje się Pani przy wyborze repertuaru do kolejnych odcinków?

HM: Repertuar wybieraliśmy na samym początku i teraz jest on nam przydzielany z tygodnia na tydzień. Sugerowałam się częściowo tym, co lubię, patrzyłam również na to, co jest fajne dla wykonania przez chór, co można rozpisać na głosy. Patrzyłam też na to, co śpiewają dzieciaki i nie ukrywam, że „Waka Waka” wybrał przypadkowo mój syn, który codziennie po przyjściu z przedszkolakola mówił: „Mama włącz mi Waka Waka!”. Pomyślałam, że wykorzystam to w programie i okazało się, że był to strzał w dziesiątkę.

BZ: Zna Pani Cieszyn bardzo dobrze, uczyła się Pani w cieszyńskim liceum. Jak Pani wspomina swoje licealne lata spędzone w Cieszynie?

HM: No właśnie dziś (11 kwietnia - przyp. red.) spotkałam się z koleżanką z liceum, pierwszy raz od tamtego czasu! Nie ukrywam, że bałam się, że jej po prostu nie poznam, Widziałam ją ostatni raz mając 17 lat. To duży kawał czasu. Bardzo marzy mi się spotkanie z całą klasą, ponieważ to był taki fajny „babiniec”. Teraz więc na pewno będziemy miały o czym pogadać! Miałyśmy jednego chłopaka w klasie - Tomka i często wychodziliśmy na rynek i koło muzeum - tam siedzieliśmy po lekcjach na ławeczce. W czasach liceum tańczyłam w Zespole Pieśni i Tańca „Olza”, więc w piątki po południu, kiedy klasa szła np. na dyskoteki, ja musiałam sumiennie iść na próbę, a czasami w soboty i niedziele gdy były koncerty. Miałam więc rygorystyczny plan przedweekendowy, dlatego, nie ukrywam, klubów nie znam tutaj w ogóle. Ale w tygodniu, jak tylko się dało, to wyskakiwaliśmy przynajmniej „na ławeczkę”.

BZ: Jak często udaje się Pani przyjeżdżać do Cieszyna?

HM: Przez ostatnie parę lat rzadko. Ostatni raz moją mamę odwiedziłam w domu we wrześniu zeszłego roku. Moja mama przyjeżdża czasami do Warszawy. Nawet teraz, kiedy przyjeżdżam częściej do Cieszyna, nie mam czasu żeby tu do niej pojechać. Mamy taki plan, że pojedziemy do niej na Święta, a potem mój syn Piotrek tam zostanie, bo już bardzo tęskni za babcią. To będzie taki pierwszy moment, kiedy znowu pojadę do mojego rodzinnego domu. Nie ukrywam jednak, że jak już tu jesteśmy, to zawsze odwiedzamy Cieszyn. Idziemy gdzieś na kawę albo chodzimy na zakupy, bo moja mama ma tutaj tak wydeptane swoje ścieżki, że widać je nawet na chodnikach.

BZ: A Pani ulubione miejsce w Cieszynie? Gdzie by chciała Pani spędzić popołudnie?

HM: W Cafe Muzeum. To absolutnie moje ulubione miejsce.

BZ: Co by Pani mogła powiedzieć turystom planującym odwiedzić Cieszyn?

HM: Przede wszystkim muszą zwiedzić obie strony miasta - czeską i polską. Polski Cieszyn jest przepiękny! Te kamieniczki... Trzeba się przejść tymi uliczkami tam gdzie wjeżdża się do Polski, naprawdę bardzo miło się tam spaceruje. W Cieszynie są też piękne kościoły. Nie mówię nawet o takich podstawowych punktach jak Studnia Trzech Braci, Wieża Piastowska, czy Rotunda. Polecam zobaczyć także grodzisko w Czeskim Cieszynie w Kocobędzu, nad którym pracowała zresztą moja przyjaciółka, która mieszkała ze mną przez całe studia, Janka Słowiaczek - jako archeolog z całą grupą odkrywali i budowali cale to miejsce, więc niejako czuję się z nim związana. Przyjeżdżaliśmy tam z moim Piotrkiem, który w przyszłości może zostanie paleontologiem? Także polecam to miejsce również.

BZ: Mówiła Pani, że planuje wydać solową płytę. Czego możemy się na niej spodziewać?

HM: Jest to na pewno muzyka etniczna. Przez te 7 lat przeszłam bardzo długą drogę muzyczną, próbując przeróżnych styli i szukając w tym wszystkim siebie. Szukałam siebie w tym, co lubię słuchać, ale to nie idzie zawsze w parze. I nie odnajdywałam w tych piosenkach siebie, tylko odnajdywałam wokalistkę, która te utwory śpiewała w oryginale. W pewnym momencie, kiedy nagrywałam te piosenki, za każdym razem mówiłam: „Dajcie mi tam takie instrumenty, flety, różne bębenki z całego świata, a może jakiś sitar”. W pewnym momencie producent powiedział mi, że to przecież jest muzyka etniczna. Okazuje się więc, że to mi właśnie gra w duszy i przy tym zostaję. (...)

www.cieszyn.pl

PRZECZYTAJ JESZCZE
pogoda Cieszyn
7.4°C
wschód słońca: 06:15
zachód słońca: 19:21
reklama

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Cieszynie

kiedy
2025-04-11 19:00
miejsce
Cieszyński Ośrodek Kultury Dom...
wstęp biletowany
kiedy
2025-04-25 19:00
miejsce
Teatr im. Adama Mickiewicza,...
wstęp biletowany
kiedy
2025-04-27 16:00
miejsce
Teatr im. Adama Mickiewicza,...
wstęp biletowany
kiedy
2025-05-08 17:30
miejsce
Teatr im. Adama Mickiewicza,...
wstęp biletowany